7 imion głodu

Głód nie jedno ma imię i jestem pewna, że przedstawiał się Wam już wiele razy. Tylko czy podczas tych spotkań poznaliście go na tyle, by wiedzieć którym imieniem się przedstawia? Który rodzaj szepcze do Was: musisz coś zjeść. Czy ma w tym szczere intencje, czy tylko kryje się pod ich maską. W poniższym artykule chcę Was zapoznać z poszczególnymi postaciami głodu. Pozwoli Wam to rozpoznać głód, który Was odwiedza. Przekonacie się wówczas, czy chce on zadbać o Wasze zdrowie, czy jest głodem, który tylko próbuje zasygnalizować swoje istnienie nie zwracając uwagi na Wasze prawdziwe potrzeby. Wszystkie te rodzaje głodów mają jednak ze sobą coś wspólnego. Jest to wspólny cel, który napędza nas do jedzenia. A czy rozpędzimy się z nimi, czy wciśniemy hamulec zależeć to będzie od naszej świadomości i naszej woli. Na końcu przedstawię Wam także tabelkę, zawierającą informacje jak zaspokoić poszczególne głody. Zapraszam do lektury.

 

7 IMION GŁODU

 

GŁÓD OKA

Ten kolega, to bardzo dobry manipulant. Szczególnie lubi o sobie dawać znać, gdy jemy poza domem. Potrafi być aż tak nachalny, że zagłuszy głosy innych głodów. Przebije się przez głód żołądka i głód fizjologiczny, które będą Wam mówiły, że są już zaspokojone. Zagłuszy nawet głód ust i będzie lekceważył ich podpowiedzi, że coś nie do końca dobrze smakuje i nie chcemy tego jeść. Ma ogromną siłę przebicia, ale czemu tu się dziwić?! Uwielbiamy to, co piękne!

Przypomnijcie sobie sytuacje w restauracjach, w których po głównym daniu czuliście się już najedzeni, ale widząc w gablocie lub oczami wyobraźni pyszny deser nagle w Waszym żołądku „robiło się miejsce”. Pojawiał się „drugi żołądek na deser”. Nic z tych rzeczy nie miało miejsca, to oczy Wam się tak zamgliły. Tak Was zmanipulowały i zagłuszyły inne rodzaje głodów, że chcieliście zjeść coś jeszcze, coś co pięknie wygląda. W takich momentach zastanówcie się, czy jeżeli owy deser, na który macie taaaką ochotę byłby zblendowany na jednolitą masę, czy nadal byście chcieli go zjeść? Nie?! Sukces! Głód żołądka i głód fizjologiczny jednak były głośniejsze!

Jak więc dobrze żyć z głodem oka? W tym wypadku to my musimy być jak rodzic. Zadbać o jego potrzeby, ale też w odpowiednim momencie znaleźć siłę, aby powiedzieć dość. Nakarmić go PIĘKNEM, bo to go najbardziej syci. Podać mu pięknie podane danie, ładnie ułożone produkty o różnej palecie barw, a będzie syty.

PS Jest to mój ulubiony głód. To we współpracy z nim łatwiej jest Was namówić do testowania moich przepisów. Zdjęciami i pięknie podanymi daniami zaspokajam Wasz głód oka, nieraz w końcu mi pisaliście, że jecie propozycje moich dań oczami 😉

GŁÓD NOSA

Jest niepozorny, skryty, ale i tak potrafi postawić na swoim. Jest rodzajem głodu, który często jest przez nas zaniedbywany. Najczęściej przypominamy sobie o nim dopiero w chorobie, gdy zatkany nos nie pozwala nam odczuwać nic. Potrawy, które spożywamy tracą przez to cały swój aromat i stają się tylko czymś, co musimy zjeść bez smaku. Wtedy dopiero widać jak bardzo w zdrowiu bagatelizujemy jego wpływ na jakoś spożywanych przez nas produktów i odczucie sytości. Przyznajcie się teraz, tak sami przed sobą jak często przed zjedzeniem posiłku zatrzymujecie się nad nim chociaż na minutę, dwie, by poczuć jego aromat. Zapachy, które rozpieszczą Wasz nos i zaspokoją jego głód.

Zaniedbany głód nosa potrafi jednak płatać figle. Przy małej intensywności zapachu czai się ukrywając w cieniu. W chwili, gdy intensywność zapachu przybierze na sile, np. w pobliżu piekarni (zapach świeżutkich bułeczek), czy w pobliżu pączkarnii, to zapachy pochodzące z tym miejsc dodadzą mu mocy i sprawią, że będziecie mieli ochotę na coś o czym nawet wcześniej nie pomyśleliście: „Te bułeczki przecież tak pięknie pachną, na pewno mam na nie ochotę. Nieważne, że dopiero co zjadłam/em przed wyjściem i jestem najedzona/ny”. Znajome? Jeśli w porę się nie opamiętacie i nie rozmówicie z nosem skusicie się na tą bułeczkę, której tak naprawdę nie planowaliście zjeść 😉

GŁÓD UST

Ten gość, to oryginał. Nie lubi wpasowywać się w schematy i jest bardzo wrażliwy na odczucia. Jest to rodzaj głodu, który u każdego przedstawia się w innych sytuacjach. Jego satysfakcja zależy od różnych czynników: genetyki, tradycji kulturowych, nawyków żywieniowych w rodzinie i od uwarunkowań, czyli skojarzenia pewnych produktów z przyjemnościami lub niemiłymi przeżyciami.

Jest on silnie zaprzyjaźniony z comfort food czyli pożywieniem, które dla jedzącego ma sentymentalne skojarzenia. Najczęściej do tej grupy zalicza się potrawy z dzieciństwa, które je nam przypominają i smakiem przenoszą do tych czasów. Przykładem pokarmu, który może dość mocno obrazować jak bardzo nietypowy jest głód ust mogą być owady. W niektórych krajach uchodzą one za rarytasy, u nas spożywanie ich jest rzadkością i niekoniecznie zaspokaja głód naszych ust. Innym przykładem, mniej dobitnym może być ostry smak dań. Niektórzy nie lubią ostro przyprawionych dań, bo według nich tracą przez to cały smak. Inni wręcz przeciwnie, uwielbiają ostrość i twierdzą, że wzmacnia ona smak potrawy.

GŁÓD ŻOŁĄDKA

Z niego to dopiero kłamczuch, pedant czasowy i pracuś na 2/3! Gdy nie dostanie na czas jedzenia, zaczyna grymasić i przekonywać nas, że jeżeli zaraz czegoś nie spożyjemy, to świat się zawali i możemy nawet umrzeć z głodu. Wszystko w imię tego, żeby został nakarmiony zgodnie z rozkładem, którego jak na ironię losu sami go nauczyliśmy. Nauczyliśmy go kiedy ma być głodny poprzez spożywanie w regularnych odstępach czasowych takiej samej ilości posiłków każdego dnia. Nie zrozumcie mnie źle. Jest to dobry wyznacznik odczuwania głodu pod warunkiem, że nie damy mu się zwariować. Żołądek czasami będzie się na nas złościł i wściekał jeżeli pominiemy posiłek, który zawsze znajdował się w naszym rozkładzie dnia. Nie sprawi to jednak, że świat się zawali, więc nie ma co się denerwować wraz z żołądkiem. Trzeba mu na spokojnie wytłumaczyć, że na jego potrzeby przyjdzie jeszcze czas i je zaspokoimy poprzez odpowiednią ilość i rodzaj pożywienia. Pamiętając jednocześnie o tym, że żołądek jest pracownikiem na 2/3, więc nie można go przepełniać. On bowiem lubi swoją pracę, ale ceni sobie też odpoczynek. Nie lubi być przepełniony, bo nie jest wtedy w stanie dobrze pracować. Zaczyna się denerwować nie mogąc odpowiednio wykonywać swojego zadania i  demonstruje swoje niezadowolenie dolegliwościami żołądkowymi.

GŁÓD SERCA

Jest bardzo uczuciowy, nie lubi być zaniedbywany, ale nie potrafi wprost mówić o swoich potrzebach. Nie powie nam, że potrzebuje miłości i bliskości, żeby był szczęśliwi. Często myślimy, że uszczęśliwimy go dostarczając mu jedzenia, które poprzez wypełnienie pustki w żołądku, wypełni też jego pustkę i nie będzie aż taki samotny. Tylko jest jeden problem, jedzenie nie odżywia serca!

Dla każdego miłością smakuje inne danie i podanie sercu takiej potrawy może jedynie przynieść chwilowe ukojenie. Jedzenie wtedy zadziała jak plaster, który tylko na chwilę zakryje ranę po czym odpadnie.  Głód serca może jedynie odżywić bliskość. Dlatego bardzo ważne jest zadbanie o serce, bo to przez jego niezaspokojone potrzeby. Z potrzeb, które tak skrycie w sobie trzyma i nie pomaga nam sobie ich uświadomić wynika większość zaburzeń równowagi w relacjach z jedzeniem.

GŁÓD UMYSŁU

Dociekliwy, mądry, bezwzględny, niestabilny, często przeczący sam sobie, niedający się zaspokoić. Chyba zgodzicie się ze mną, że brzmi jak typowy natręt? Taki jest umysł!

Jest dociekliwy, bo ciągle chce poznawać nowe informacje. Uważa, że ciało będzie współpracować i jeść właściwie, jeżeli poznamy prawdę, naukowe fakty o żywieniu. Dzięki tej dociekliwości jest też mądry. Posiada dużą wiedzę i dlatego warto się go słuchać, ale jednocześnie traktować go z rezerwą. Nie zawsze to, co podręcznikowe sprawdzi się u każdego i jest dobre dla wszystkich. Zasadniczo powinno spożywać się 5 posiłków dziennie. Wiadomo też, że jest to kwestia bardzo indywidualna i nie ma nic złego w spożywaniu 3, czy 4 posiłków zamiast 5 w ciągu dnia.

Umysł jest też bezwzględny bo często nie dopuszcza do wyjątków i albo coś jest złe, albo dobre i nie ma nic pomiędzy – dobre jedzenie vs złe jedzenie, trzeba jeść vs nie wolno jeść. Często też przeczy sam sobie i zajmuje skrajne stanowiska „jajka są zdrowe, bo zawierają dużo pełnowartościowego białka i witamin” vs „ jajka są niezdrowe, bo zawierają dużo cholesterolu”. To drugie stwierdzenie oczywiście już wiadomo, że jest mitem, co też doskonale obrazuje niestabilność umysłu.

Umysł jest niestabilny, bo wpływa na niego wszystko co dociera do niego przez nasze oczy i uszy, przez co często zmienia stanowisko. Dobrym tego przykładem też jest cukier, który według przedwojennej Polski „krzepił” i zalecano spożywanie go w większych ilościach. Dziś wydaje się to absurdalne, ale kiedyś nie jedna osoba nabrała się na to słuchając głodu umysłu ;). To też pokazuje jak ciężko zaspokoić umysł. Jest on zewsząd atakowany nowymi informacjami, które są zmienne. Przez to nie tylko nie może się nasycić, ale też nie może zaznać spokoju, bo ma świadomość, że to co wie teraz za jakiś czas może być znów nieaktualne. Wywołuje to w nim uczucie chronicznego niepokoju, którym może i na nas wpływać.

Jeżeli będziemy jeść za bardzo przywiązując uwagę do głosów umysłu jedzenie będzie oparte wtedy na zamartwianiu się o to czy powinniśmy coś zjeść, czy może jednak nie. Zniknie wtedy w ten sposób cała przyjemność z tego, co mamy w ustach. Dlatego jedynym co możliwe, że zaspokoi głód umysłu jest spokój. Gdy umilkną niezliczone, zaprzeczające sobie głosy, kiedy świadomość zapanuje nad myśleniem, to dopiero wtedy będziemy mogli na nowo zacząć cieszyć się jedzeniem.

Dziennikarz Michael Pollan pisał: „Nauczyliśmy się dobierać pokarmy na podstawie liczb (kalorii, W, T, B, zalecanego dziennego spożycia, ceny czy czegoś innego) polegając bardziej na swojej umiejętności czytania i liczenia niż na zmysłach. Straciliśmy całkowicie wiarę w zmysły smaku i powonienia, niewyczuwające niewidocznych makro – i mikroelementów, którymi każe nam się przejmować nauka”.

Te słowa doskonale obrazują to jak głód umysłu może przejąć kontrolę nad naszymi wyborami. Każdy z nas jest inny i kwestia zapotrzebowania energetycznego i zapotrzebowania na składniki odżywcze jest bardzo indywidualna. Nauka zaopatrzyła nas we wzory, którymi można, podkreślam oszacować, a nie obliczyć zapotrzebowanie. Jest to szacunek ponieważ bardzo dużo zmiennych wpływa na to ile kilokalorii będziemy potrzebować w ciągu poszczególnych dni. Dlatego tak ważne jest, żeby słuchać naszych zmysłów, które podpowiedzą nam, że tego dnia tym posiłkiem się już najedliśmy, a nie umysłu, który mówi, że jeszcze jeden kęs nie zaszkodzi. Kaloryczność i makro, i tak będzie się zgadzało.

GŁÓD KOMÓRKOWY/FIZJOLOGICZNY

To nasz najlepszy przyjaciel. Jest niczym rodzic, który chce dla nas wszystkiego co najlepsze. Obdarzony jest nieomylną mądrością, która mówi o tym, czego nasze ciało potrzebuje. Podpowiada nam, kiedy nasze zapasy energii się kończą i komórki domagają się paliwa do życia. W ten właśnie sposób przekazuje nam wołanie ciała o pokarm. To jemu możemy w pełni zaufać i słuchać się każdego dnia.

Ten rodzaj głodu towarzyszy nam od najmłodszych lat, doskonale podpowiadając co, kiedy i w jakich ilościach powinniśmy jeść. Z początku jesteśmy w niego zapatrzeni jak w rodziców i słuchamy w się go w pełni, ale z czasem wyrastamy z niego i stajemy się głusi na jego wołanie. Jest to spowodowane natłokiem wewnętrznych i zewnętrznych głosów, które pouczają nas jak powinniśmy jeść. Dostajemy sprzeczne sygnały od innych ludzi, reklam, lekcji biologii, badań naukowych, filmów i LUSTRA. Wszystko to składa się na chaos impulsów, pragnień, awersji, które ostatecznie powodują, że nie jesteśmy w stanie jeść po prostu i jeść tyle, ile trzeba.

W ten sposób nasz głód fizjologiczny często nie jest zaspokajany w odpowiedni sposób. Czasami dogadzamy sobie aż za bardzo, co może wywoływać objawy przejedzenia. Gdy natomiast nie zaspokoimy podstawowego głodu może on sygnalizować to bólami i zawrotami głowy, irytacją, otępieniem, czy nagłą utratą energii. Dlatego bardzo ważne jest zaspokojenie jego w odpowiedni sposób nie tylko dla naszego zdrowia, ale i samopoczucia. Powinniśmy zaopatrywać go we wszystko czego potrzebuje: wodę, makroskładniki, składniki mineralne, witaminy. A także na nowo nauczyć się go słuchać, np. poprzez ćwiczenie uważnego jedzenia jeśli straciliśmy tą umiejętność.

RODZAJE GŁODÓW W PIGUŁCE

Podsumowanie

Te imiona, to po prostu rodzaje głodów, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Głód fizjologiczny jest najważniejszym i podstawowym rodzajem i w nawoływaniu na jego potrzeby powinniśmy jeść. Bacznie przyglądajmy się natomiast głodowi ust, serca i umysłu, ponieważ są to rodzaje głodu, które często sprawiają, że za dużo jemy. Jeśli uważacie, że zatraciliście porozumienie  z głodem komórkowym, to jesteście na dobrej drodze do odzyskania z nim kontaktu i zaprzestania jedzenia zbyt dużych ilości. Zrobiliście już bowiem pierwszy krok w tym kierunku. Poznaliście imiona głodów, sposób ich działania i sposoby ich zaspokojenia. Teraz jeszcze musicie nauczyć zadawać sobie pytanie: „Kto we mnie jest głodny? Jakim imieniem wita się ze mną głód?”. Często jemy za dużo, a dzieje się tak tylko wtedy, gdy nie jesteśmy świadomi, który z głodów się z nami wita. Jak je rozpoznamy i odpowiednio się z nimi przywitamy, będziemy też wiedzieć jak się nimi zająć i kiedy się z nimi pożegnać.

 

Bibliografia:

Jan Chozen Bays: Uważność w jedzeniu. Wyd. Amber. 2015.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed

Menu