Konferencja 2019: Psychodietetyka w praktyce – przez mózg do żołądka.

Piątek. Godzina zbyt wczesna, by słyszeć dźwięk budzika, a jednak. Bezlitosna rzeczywistość zwiastująca kolejny długi dzień. Półprzytomna wychodzę z mieszkania, zastanawiając się, w co ja się znowu wpakowałam. Początek podróży – 5 godzin w pociągu licząc już od 4:44 tylko po to, by niecałe 5 godzin spędzić na konferencji, a później kolejne 5 ponowienie spędzić w pociągu. Gdybym to lepiej przemyślała… To pewnie bym nie pojechała i bym żałowała!!!

15 listopada 2019 roku w Gdańsku odbyła się konferencja pod tytułem “Psychodietetyka w praktyce – przez mózg do żołądka”. Organizatorem wydarzenia było Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej Dzieci Młodzieży i Rodzin oraz Katedra Klinicznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Cała konferencja – organizacja, przedstawiona wiedza, a przede wszystkim sposób jej przekazania przerosły moje oczekiwania i wyobrażenia. Już na samym wstępie urzekło mnie przywitanie uczestników konferencji. Docenienie zawodu dietetyka, podkreślenie jego wartości i porównanie tego, co robimy do zagadki detektywistycznej. Kupiło mnie to totalnie! Pewnie jest to spowodowane tym, że uwielbiam kryminał i thrillery, a dzięki temu porównaniu poczułam się przez chwilę jak główny bohater jednej z książek, które tak lubię. Natalia Horodko – prywatny detektyw do spraw żywienia człowieka. Czyż to nie brzmi świetnie?! 😉

Po tak ciepłym otwarciu konferencji rozpoczęły się wykłady.

 Pierwszy wykład otwierający konferencję i stanowiący do niej wstęp został wygłoszony przez prof. dr hab. Sylwię Małgorzewicz. Pokrótce zostało podczas niego omówione pojęcie psychodietetyki. To, co bardzo mi się spodobało to podkreślenie integralnych elementów składających się na dobrą praktykę, czyli na jak najlepszą współpracę z  pacjentem i jej skuteczność. Do tych elementów należą bowiem nie tylko doświadczenia kliniczne dietetyka, ale również system wartości pacjenta oraz współpraca oparta na relacji. Myślę, że ważne jest, by o tym pamiętać. Studiując dietetykę na uczelni medycznej w moim odczuciu, głównie skupia się na tym pierwszym elemencie – wiedzy  i doświadczeniu klinicznym. Uczymy się książkowego, naukowego pojęcia często przy tym zapominając o tym, że pracujemy z drugim człowiekiem, a nie maszyną. Dlatego według mnie warto pamiętać o dwóch pozostałych elementach i pogłębiać nie tylko swoją wiedzę z zakresu dietetyki, ale także psychodietetyki tak by wszystko łączyło się w integralną całość. Tym, co jeszcze spodobało mi się podczas tego wykładu, było pokazanie, że psychodietetyka ma dwie strony medalu pacjent-dietetyk oraz żywność-psyche. Nie tylko bowiem ważny jest pacjent, ale też dietetyk. Pamiętanie o tym składa się na dobrą relację, czyli jedną ze składowych dobrej praktyki. Tak samo jest z żywnością. Ważne jest nie tylko to, co jemy, ale też jak to na nas wpływa i  dlaczego jemy – zbadanie tej części psyche.

       Kolejną prelegentką była mgr dietetyki Katarzyna Gładyś prowadząca wykład pt. “Kiedy powiedziałeś już “wszystko”, a pacjent dalej robi swoje – najczęściej popełniane błędy w pracy dietetyka”. Wykład rozpoczął się od krótkiego filmiku, podczas którego została przedstawiona rozmowa z pacjentką. Na podstawie tego filmiku zostały omówione takie problemy i błędy jak: empatia kontra stanowczość, „jem tylko to, co w dzienniczku”, co właściwie oznacza „przekąska”, „to na pewno przez tarczycę i geny”, „cały czas jestem w biegu, ciągle się ruszam”, „nie będę gotować na kilka garnków”. Ten wykład uzmysłowił mi, jak naprawdę dobrym detektywem musi być dietetyk, żeby współpraca była jak najbardziej skuteczna i pokazał, że jeśli coś jest nie tak we współpracy, to nie oznacza, że wina leży zawsze po stronie dietetyka.

       Następny wykład pt. “Dlaczego pacjenci nie powiedzą Ci ile jedzą fast-foodów – jak pracować z uzależnieniem od wysokokalorycznego jedzenia” został wygłoszony przez lekarkę, psychoterapeutkę CBT Małgorzatę Dąbrowska –  Kaczorek.  Na wstępie została przeanalizowana kwestia tego, czy można uzależnić się od jedzenia i coraz więcej badań wskazuje na to, że TAK – można uzależnić się od jedzenia, czego skutkiem mogą być nawet objawy fizyczne. W takim wypadku sama dieta, większy wysiłek fizyczny, zmiana stylu życia jest niewystarczająca. Dodatkowo należy włączyć tu: kontrolę jedzenia, analizę behawioralną, naukę zatrzymywania reakcji i relaksacji, mindfulness, naukę rozwiązywania problemów i przeformułowania trudnych myśli, a czasami nawet farmakologię SSRI. Po wstępie teoretycznym analizie behawioralnej zostało poddane wybrane, trudne zachowanie związane z jedzeniem. Analiza ta pokazała, jak wiele czynników wpływa na wybory żywieniowe, jakimi często nieświadomie kieruje się osoba uzależniona od jedzenia, jak zachowuje się w takiej sytuacji, ale także co następuje bezpośrednio po danym zachowaniu. Wszystko to jest bardzo ważne. Rzuca światło na całą sytuację, a nie tylko jej część, a dzięki temu skuteczniej można pracować nad zmianą niekorzystnego dla takich osób zachowania. Na koniec zostało również podkreślone, że pacjenci nie zawsze mówią o wszystkim, co zjedli, nie tylko dlatego, że się wstydzą, bo wiedzą, że nie powinni byli czegoś zjeść. Przyczyną może być również to, że jedząc pod wpływem emocji, w pośpiechu, nie jedzą uważnie i często zapominają później o tym, co zjedli. To dlatego w przypadku osób uzależnionych od jedzenia czy jedzących emocjonalnie ważne jest kontrolowanie spożywanego jedzenia. Monitorowanie spożywanych posiłków może ułatwić prowadzenie dzienniczka żywieniowego lub dzienniczka samoobserwacji, o którym możecie więcej poczytać w artykule na moim blogu pt. “Dzienniczek samoobserwacji”. Znajdziecie tam również przykładowy dzienniczek do pobrania.

       Z kolejnego wykładu przeprowadzonego przez mgr pedagog, terapeuta bt Magdalena dowiedziałam się więcej na temat motywacji, którą można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy to motywacja zewnętrzna, czyli zorientowana na jakąś korzyść- nagrodę, np. szczuplejsza sylwetka. Ten rodzaj motywacji powiązany jest także z chęcią uniknięcia negatywnego stanu, np. krytyki ze strony otoczenia. Motywacja ta jest zazwyczaj nietrwała i nieskuteczna. Może się jednak sprawdzić w przypadku zadań, których zasady są proste, ponieważ nagrody powodują zawężenie koncentracji na zysku, a nie na procesie. Jeśli więc chodzi o zmianę nawyków żywieniowych, która jest długotrwałym procesem, lepiej sprawdzi się tu motywacja wewnętrzna. Ten drugi rodzaj motywacji jest przeciwieństwem motywacji zewnętrznej. Osoba zmotywowana wewnętrznie robi coś z własnej potrzeby, a wartością dla niej, jest sam fakt wykonywania danej czynności, a nie skutki, jakie ona przyniesie, bowiem skupia się ona na działaniu i czerpaniu satysfakcji z podjętych działań. Sposób, w jaki się motywujemy, jest zależny od nas i da się go wyćwiczyć. W praktyce dietetyka pomocna może być przy wzbudzaniu motywacji wewnętrznej metoda dialogu motywującego. Tym, co jest także ważne w procesie zmiany, jest także dobrze określony cel. W tym wypadku z pomocą może przyjść metoda SMART, która formułuje cel w sposób, który zwiększa szansę na jego realizację. Tym, co spodobało mi się podczas tego wykładu, było podanie przykładowych ćwiczeń pomagających ćwiczyć motywację i określić cel, np. “graficzne określenie celu i kroków”. Polega ono na: zapisaniu swojego celu, narysowaniu siebie teraz i po osiągnięciu celu, nakreśleniu obszaru pracy – małe kroki do celu + autonomia – od czego zaczniemy oraz na zapisaniu/ wyobrażeniu sobie jak realizujesz te małe kroki, jakie masz dobre zwyczaje, jakie przeszkody napotkasz i jak sobie z nimi radzisz.

       Psychiatra, terapeuta systemowy Olga Markowska wygłosiła wykład pt. “Kiedy system rodzinny jest silniejszy niż rady dietetyka – jak pozyskać najbliższych do współpracy”. Podczas tego wykładu podkreślona została rola współpracy wielodyscyplinarnej między specjalistami takimi jak: lekarz pierwszego kontaktu, lekarzami specjalistami, psychologiem, psychoterapeutą i dietetykiem, ale także głównie rola współpracy z systemem rodzinnym. Jest to szczególnie istotne w przypadku osób niepełnoletnich i zamieszkujących z rodziną. Warto zwrócić uwagę na system rodzinny, w jakim funkcjonuje pacjent, ponieważ tworzy on subiektywny obraz świata, samego siebie i problemu. Istnieją takie systemy rodzinne, które mają ścisły związek z pojawieniem się i podtrzymaniem objawu, np. uwikłanie, nadopiekuńczość, sztywność, nieumiejętność rozwiązywania konfliktów, włączenie dzieci w problemy rodziców, triangulacja. Tym, co również może wywołać objawy, jest przekaz między pokoleniami sztywnego systemu przekonań, który może skutkować ograniczeniem możliwości dokonywania wyboru, poświęceniem, wyrzekaniem się własnych potrzeb, koniecznością kontrolowania impulsów, dostosowaniem się do norm i wymagań otoczenia.  Dlatego ważne w takich przypadkach jest zadbanie o pacjenta jako jednostkę, ale także zwrócenie uwagi na relacje rodzinne, które znacząco mogą wpływać na przebieg i skuteczność leczenia.

       Kolejny wykład był o uważności. Mgr psycholog, terapeuta CBT Kamila Szymecka – Owen nie tylko wygłosiła, czym jest uważność, skąd pochodzi i jakie podstawowe techniki mindfulness wyróżniamy. Przeprowadziła także ćwiczenie z rodzynkiem, czyli jedno z ćwiczeń uczących uważnego jedzenia.  Polegało ono na dokładnym przyjrzeniu się rodzynkowi, na poczuciu jego zapachu, tekstury, a nawet dźwięku, jaki się z niego wydobywa podczas zgniatania go w palcach. Dopiero po tym rodzynek wylądował w ustach i też nie od razu można było go spożyć. Ja już wcześniej miałam do czynienia z tym ćwiczeniem. Jest bardzo ciekawe i stanowi fajny wstęp do uważnego jedzenia, które pozwala nie tylko na jeszcze lepsze doznania smakowe, ale również umożliwia osiągnięcie większej sytości, skuteczniejsze wchłanianie składników odżywczych i wyłączenie „autopilota”, czyli jedzenia bardzo nieuważnego, podczas którego spożywa się zazwyczaj bardzo duże ilości jedzenia, nie zdając sobie z tego nawet sprawy.

Podczas wykładu mgr psycholog, terapeuta CBT Anny Meslin porozmawialiśmy o emocjach w gabinecie dietetyka i emocjach – głównie złości, która towarzyszy pacjentom w procesie zmiany. Tym, co spodobało mi się to podkreślenie we wstępie, że nie powinno dzielić się emocji na złe i dobre, bowiem każda emocja jest ważna i potrzebna. Bardziej adekwatny jest podział emocji na przyjemne i nieprzyjemne, który nie sugeruje nazewnictwem, że tych „złych” emocji trzeba się pozbyć. Podczas wykładu został również przedstawiony model ABC Alberta Ellisa. Model ten opiera się na założeniu, że obserwowane zmiany stanu emocjonalnego i reakcje (C) wynikają z interpretacji/przekonań (B) o zachodzącym zdarzeniu (A). Istotą jest, że reakcja ta nie jest bezpośrednią konsekwencją zdarzenia. Jest ona subiektywna. Jest to ważne, ponieważ ukazuje, jak ta sama sytuacja może zostać różnie zinterpretowana, a co za tym idzie w różny sposób, będzie oddziaływać na myśli i emocje. Ważna jest w tym wypadku umiejętność odczytywania tych emocji i elastyczność podejścia, ponieważ przekłada się to na budowanie relacji z pacjentem. W porę rozpoznanie kumulowania nieprzyjemnych emocji w pacjencie umożliwi dietetykowi ukierunkowanie tak rozmowy, by rozładować te emocje, albo przynajmniej na niepodsycenie ich. O tym, o czym warto również pamiętać, jest to, że złość ze strony pacjenta jest często objawem bezsilności w procesie zmiany dlatego dobrze gdyby dietetyk nie odbierał jej osobiście.

       Ostatni wykład pt. “Specyfika pracy z pacjentem onkologicznym” wygłosiła mgr psycholog dietetyk Magdalena Maciejewska – Cebulak.  Omówione podczas prezentacji zostały problemy psychodietetyczne powiązane z chorobą nowotworową, do których należą: brak apetytu, depresja maskowana, przekonanie o szkodliwości niektórych produktów spożywczych, diety alternatywne, nadwaga i otyłość w chorobie nowotworowej, agresja chorego, relacja dietetyk – pacjent onkologiczny. Pokazany został również ich wpływ m.in. na relacje rodzinne. W tym wypadku dietetyk został przedstawiony jako mediator między pacjentem a rodziną, który ma za zadanie nie tylko przekazanie zaleceń dietetycznych i edukację żywieniową, ale także wysłuchanie obu stron, wzmocnienie komunikacji i pomoc w wypracowaniu wspólnego kompromisu.

Wykład kończący całe spotkanie od razu skojarzył mi się z konferencją pt. “Nowotwory – naukowo potwierdzone terapie wspierające profilaktykę i żywienie”  zorganizowaną przez Katedrę i Zakład Żywienia Człowieka i Metabolomiki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, która odbyła się kolejnego dnia. Ja nie brałam w niej udziału, ale osoby zainteresowane tą tematyką zachęcam do przeczytania relacji napisanej przez Annę Gudan. Znajdziecie ją na stronie Ani – annagudan.consulting. 

PODUSMOWANIE

Jestem bardzo zadowolona z udziału w konferencji! Nie jestem w stanie napisać, który wykład podobał mi się najbardziej, ponieważ każdy był składową integralnej całości, co przełożyło się na to, że konferencja w moich oczach była wyjątkowa i tak bardzo mi się spodobała. Podczas jej trwania było widać, że osoby ją przeprowadzające starannie się do niej przygotowały, że zależy im, na jak najlepszym odbiorze czego dowodem była końcowa ankieta, w której można było wyrazić swoje opinie na temat poszczególnych wykładów i ocenić ich przydatność. Całość konferencji była spójna, zrobiona w pomysłowy sposób i bardzo ciekawa. Dostarczyła mi nie tylko sporej dawki wiedzy teoretycznej, ale także praktycznej, która według mnie jest równie cenna. Miła atmosfera i przedstawiona tematyka sprawiły, że poczułam się zaopiekowania nie tylko jako ktoś, kto przyszedł poszerzyć swoją wiedzę, ale też najzwyczajniej w świecie jako człowiek. Dziękuję za te kilka wspaniałych godzin!

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.
You need to agree with the terms to proceed

Menu